Myśląc o swojej rodzinie, przyjaciołach i bliskich. Czy zauważyłeś/łaś co jest głównym tematem ich rozmów?
Jedni ciągle gadają o sobie, o tym jak się czują, opowiadają o swoich problemach i o trudnościach przez jakie właśnie przechodzą.
Drudzy skupiają się na swoich pasjach, zainteresowaniach, sympatiach, zwierzętach czy samochodach.
Inni znów, utrzymują swoją rodzinę, dzieci i wnuki w centrum swoich rozmów. Uwaga kolejnych skupiona jest na ostatnich nowinkach i ploteczkach dotyczących ich przyjaciół, sąsiadów, idoli, koleżanek i kolegów z pracy.
Niepokojąco znacząca grupa prowadzi dysputy na tematy związane z ruchem religijnym do którego akurat przynależą bądź też na temat ich ulubionej doktryny na temat Boga.
Tylko garstka wydaje się być gotowa by prawdziwie zainteresować się tobą oraz twoimi sprawami, a jeszcze mniejsza grupa jest zdolna do tego, by rozmawiać o tym co Bóg Ojciec robi i mówi.
A jak te rzeczy wyglądaja u ciebie? Gdybyś przewinął/ęła film z zapisem swojego życia z ostatnich tygodni i odsłuchał/a rozmowy, które prowadziłeś/aś, czego byś się z nich o sobie dowiedział/ła?
Księga mówi nam, że to co wychodzi z naszych ust jest bardzo ważne, że słowa, które wypowiadamy mają znaczenie. Jezus powiedział, że z obfitości serca mówią usta.
Uprzejmość oraz kultura osobista nakazuje nam byśmy byli gotowi i umieli rozmawiać o błachostkach i drobnostkach. Jednak prawdziwe pytanie jest takie: czy potrafimy wznieść się wyżej, ponad rzeczy błache i proste i porozmawiać z ludźmi również o rzeczach duchowych?
Twój w Nim,
Stuart